High-Tech & Gadżety   »   Telefony   »   Smartfon Lenovo P2 - Prawdziwy maratończyk - nasz test

Telefony

rss

Smartfon Lenovo P2 - Prawdziwy maratończyk - nasz test

2017.02.02//  R. Bednarz
Ten smartfon to prawdziwa gwiazda. Daje wolność o której do tej pory mogliśmy raczej tylko marzyć, ustalać rytm naszego życia pod dyktando... ładowarki. Po spędzeniu 2 tygodni w towarzystwie Lenovo P2 nasz świat stanął na głowie a właściwie to powrócił do normalności. Ale po kolei...

Po otwarciu pudełka z Lenovo P2 znajdziemy dokładnie to czego się spodziewamy. Smartfon, słuchawki, instrukcję, wytrych do slotu na karty sim, przejściówkę USB oraz potężną ładowarkę, która swoimi rozmiarami (i mocą) przyćmiewa konkurencję - i uwierzcie nam, nie jest to prężenie muskułów pod publiczkę.
Lenovo P2 - test smartfona
Lenovo P2 - test smartfona
Lenovo P2 - test smartfona

Rzut oka na Lenovo P2. Ten smartfon to w prostej linii następca modelu P1. Inżynierowie podrapali się po głowie, wygładzili nieskazitelne fartuszki i poprawili co się tylko dało. Mamy zatem cieńszą obudowę, niższą wagę i mocniejszą baterię, która stanowi o obliczu tego smartfona.

Aluminiowa obudowa unibody jest doskonale spasowana. Baterii nie wymienimy samodzielnie ale za to obudowa jest solidna niczym czołg Leopard 2. Plecki telefonu są przy krawędziach wyprofilowane, dzięki czemu leży on pewnie w dłoni. Na krawędziach znajdziemy przycisk regulujący głośność, przycisk zasilania, slot na kartę sim, gniazdo słuchawkowe oraz coś ciekawego - suwak odpowiedzialny za włączenie trybu oszczędzania baterii. Całość nie wyróżnia się niczym wyjątkowym ale budzi zaufanie a to ważne. Waga telefonu to 177 gram. Czujemy go w ręce ale na pewno nie ma ryzyka, że zastąpi nam hantle na siłowni. Wymiary to 153 x 76 x 8,3 mm.
Co pod maską? Sercem Lenovo 2 jest procesor Snapdragon 625 (8x ARM Cortex A53 2GHz) z grafiką Adreno 506. W praktyce nie będzie to japońska kolej Shinkasen ale raczej polskie Pendolino. Maniacy benchmarków mogą poczuć niedosyt ale przeciętny użytkownik nie będzie miał na co narzekać. Telefon bez zadyszki poradzi sobie z wymagającymi grami i cała resztą zadań.
Na pokładzie znajdziemy również 4GB RAM oraz wbudowaną pamięć 32 GB, którą możemy rozszerzyć (nawet o 128 GB) używać slotu zewnętrznego. I tutaj zatrzymajmy się na chwilę. Lenovo P2 obsługuje 2 karty nano sim. Jednak zewnętrzna karta pamięci korzysta z tego samego gniazda i w przypadku rozbudowy pamięci będziemy musieli się zadowolić tylko 1 kartą sim. Dla zdecydowanej większości użytkowników nie ma to znaczenia ale reszta powinna mieć się na baczności.
Co jeszcze ma w arsenele Lenovo P2? Całkiem sporo: LTE, GPS, NFC, Bluetooth 4.1, Wi-Fi 802.11 b/g/n, aparat 13 Mpix z podwójną diodą doświetlającą oraz 5 Mpix (z przodu), radio FM (brawo!), skaner lini papilarnych oraz uwaga gwóźdź programu: baterię o pojemności aż 5100 mAh z ładowaniem Rapid Charge. I właśnie wbudowany akumulator stanowi o wyjątkowości tego telefonu - ale o tym później.
Lenovo P2 - test smartfona
Lenovo P2 - test smartfona
Lenovo P2 - test smartfona

Po włączeniu telefonu możemy docenić świetnej jakości ekran Super AMOLED, który pochodzi ze stajni Samsunga. Jesteśmy fanami tego typu ekranów, które poza doskonale nasyconymi kolorami oferują głęboką czerń. Przekątna ekranu wynosi 5,5 cala a jego rozdzielczość to 1080x1920 pikseli. Całość chroni szkło Gorilla Glass 3. Stanowi to dobry standard, który zadowoli każdego. Umówmy się, wyższe od FHD rozdzielczości w telefonach to trochę sztuka dla sztuki i praktyczne korzyści z ich użycia są dyskusyjne. Bezdyskusyjny jest natomiast dodatkowy apetety na energię ekranów UHD. W związku z tym, ekran Lenovo P2 oceniamy jako bardzo dobry i tej wersji będziemy bronić do upadłego (no chyba, że ktoś stanie na ubitej ziemi dzierżąc w ręku okulary VR. Wtedy faktycznie, FHD może okazać się niewystarczające.
Lenovo P2 - test smartfona
Lenovo P2 - test smartfona
Lenovo P2 - test smartfona

Jak wspomnieliśmy, Lenovo P2 jest wyposażone w czytnik linii papilarnych. Jest on wbudowany w sprzętowy przycisk pod ekranem. Kto raz spróbuje takiego rozwiązania pokocha je z całego serca. Tym bardziej, że działa on w naszym smartfonie doskonale (czego nie zawsze można powiedzieć o konkurencji). Po zaprogramowaniu (do 5 odcisków) wystarczy dotknąć przycisk by odblokować telefon. Co ważne przycisk jest zawsze aktywny co dodatkowo przyśpiesza wybudzenie telefonu. Czytnik działa niezawodnie i sprawia dużo radości. Duży plus dla Lenovo.
Lenovo P2 - test smartfona
Lenovo P2 - test smartfona
Lenovo P2 - test smartfona

Smartfon pracuje pod kontrolą Androida 6.0.1 Marshmallow. Życie umila nakładka Vibe UI. Nakładka nie narzuca się nam niczym dziewczyna szukająca faceta na dzień przed studniówką więc uznajemy ją za całkiem niezły dodatek, który faktycznie się przydaje. Widać tutaj spuściznę Motoroli, która nigdy nie uszczęśliwiała na siłę swoich użytkowników wątpliwej jakości dodatkami.

O tym, że mamy do czynienia z dopieszczonym systemem świadczą również miłe drobiazgi. Przykłady? Słyszymy dzwonek telefonu, bierzemy go do ręki a on w tym momencie zmniejsza głośność. Rozwiązanie logiczne. W końcu mamy już telefon w ręce, prawda? Mała rzecz a bardzo cieszy.

Kolejnym fajnym i użytecznym bajerem jest Smart Scene. To automatyczny przełącznik profili, które uruchamiane są w zależności od rozkładu dnia albo konkretnej sytuacji (na przykład zalogowania do konkretnej sieci wi-fi).

Warto podkreślić, że podczas testów nie zdarzyło nam się ani razu aby system się zawiesił.

To tylko wycinek tego co oferuje system Lenovo P2. Naprawdę nie ma tutaj wstydu i po poświęceniu trochę czasu na personalizację ustawień nasz smartfon okaże się być szyty niemal na miarę. Z czasem docenimy to bardzo.

A propos czasu... Pora na największą zaletę Lenovo P2. To potężna bateria o pojemności 5100 mAh. Ona zmienia reguły gry. Naprawdę! To pierwszy smartfon jaki mieliśmy okazję testować, który naprawdę nas uwolnił od nerwowego spoglądania na ikonkę naładowania (a raczej rozładowania) baterii. Owszem spoglądaliśmy na nią ale z niedowierzaniem, że takie rzeczy są możliwe. Ten smartfon to prawdziwy maratończyk, który na jednym ładowaniu jest w stanie pociągnąć kilka dni. Oczywiście zależy to od intensywności jego używania ale przy wykorzystaniu smartfona na "maksa" praktycznie nie sposób go rozładować w jeden dzień. To robi różnicę. Komfort z użytkowania telefonu, któremu nie grozi "nagła śmierć" jest nieprawdopodobny i warto tego doświadczyć.

Szacunek dla inżynierów Lenovo za konsekwencję. Zapakowali oni na pokład nie tylko poteżną baterię ale ma ona wsparcie w postaci kilku innych rozwiązań wydłużających czas pracy. Po pierwsze Snapdragon 625. Są szybsze procesory, za to on jest energooszczędny. Sprzętowy włącznik trybu oszczędzania baterii - genialne rozwiązanie, dzięki któremu możemy w ciągu ułamka sekundy możemy przejść w tryb ekonomiczny. Ekran SuperAMOLED - warto wykorzystać jego specyfikę i ustawić ciemne tło - wtedy on odwdzięczy się niższym poborem prądu.

Wisienką na torcie jest poteżna ładowarka Rapid Charge o mocy 24W. W pół godziny powinna ona naładować nasz akumulator niemal w połowie. Po godzinie zbliżymy się do 80%.  100 minut ładowania powinno dać nam baterię w 100% pełną. Elegancki przelicznik, prawda? Przypominam, że mamy tutaj do czynienia nie z małą bateryjką ale monstrum o pojemności 5100 mAh - zatem ładowarka naprawdę ma co robić. To nie wszystko! Lenovo P2 może również pełnić rolę powerbanku i wspomóc słabszych zawodników życiodajną energią.

Trzeba się tylko cieszyć, że ktoś poszedł po rozum do głowy i zadbał o największą słabość smartfonów w stosunku do ery "komórek" czyli czas pracy na jedym ładowaniu. Owszem są również i inne smartfony, które idą tą drogą. Często jednak to egzotyczne firmy, które zapewniają tylko iluzoryczne wsparcie. Tutaj mamy do czynienia z Lenovo - firmą, która ma ugruntowaną pozycję i nie zostawi użytkownika na lodzie.

O baterii w Lenovo P2 moglibyśmy pisać godzinami. Choć i tak poleglibyśmy ze zmęczenia wcześniej, niż ona. Zatem przejdźmy do pozostałych elementów układanki składających się na naszego bohatera.

Jak wspomnieliśmy Lenovo P2 obsługuje jednocześnie 2 karty sim. Możemy do nich przypisać indywidualne dzwonki dzięki czemu bez problemu zorientujemy się na który numer mamy rozmowę bądź sms. W przypadku korzytania z dwóch kart musimy zapomnieć o chęci rozszerzenia pamięci przy pomocy zewnętrznej karty SD. Warto wspomnieć, że w opcjach telefonu możemy ustawić preferencje co do wykorzystania danej kart. Na przykład, która z nich ma odpowiadać za transfer danych.

Hipsterów na pewno ucieszy obecność radia FM. Coraz częściej producenci smartfonów z niego rezygnują a szkoda. Duży plus dla Lenovo. Mały minus za brak RDS. A skoro jesteśmy przy muzyce to jest ona mocną stroną naszego smartfona. Zapewnia on czysty dźwięk i odpowiednią moc. Oczywiście do napędu wymagających słuchawek audiofilskich przyda się zewnętrzny wzmacniacz.

Było coś dla uszu, pora na coś dla oka. Lenovo P2 wyposażony jest w kamerę 13 Mpix. Towarzyszą jej dwie diody doświetlające, które przydadzą się w trudniejszych warunkach (a po godzinach będą dorabiać sobie w roli całkiem niezłej latarki). Aplikacja aparatu jest intuicyjna i przejrzysta. Nie odbywa się to bynajmniej kosztem funkcji. Uwagę zwraca szybki autofocus oraz gotowość do wykonania kolejnych zdjęć. Trochę dłużej musimy poczekać, gdy telefon korzysta z trybu HDR.

Filmy możemy nagrywać w rozdzielczości 4K w 30 klatkach na sekundę a ich jakość będzie naprawdę bardzo dobra (bitrate na poziomie 40 Mbps). Obrazowi będzie towarzyszył dźwięk stereo 48kHz (bitrate 96 Kbps). Dużym minusem jest brak stabilizacji obrazu. Za to można nakręcić kolejną część Blair Witch Project.

 A skoro jesteśmy w klimacie X Muzy... Aparat w Lenovo P2 raczej nie zostanie wykorzystany przez Kate Backinsale w kolejnym filmie z serii Underworld. On lubi światło i jakość zdjęć pozostawia sporo do życzenia w sytuacji, gdy mamy deficyt światła. Lenovo ratuje sytuacje podbijając ISO czego efektem jest spora ziarnistość.

Kamerka przednia 5 Mpix nie ma szans w starciu z główną kamerą. Najczęściej używamy ją oczywiście do robienia selfie. Niestety w jej przypadku sporo do życzenia pozostawia ostrość. Gdybyśmy byli gwiazdami Hollywood w wieku emerytalnym bylibyśmy pewnie zadowoleni z takiego retuszu zmarszczek ale na razie wolelibyśmy bardziej ostre traktowanie.

Podsumowując. Pokochaliśmy Lenovo P2. Ten smartfon udowadnia, że można uwolnić się od ładowarki. Zmienia filozofię użytkowania i uwalnia nas od ciągłego stresu związanego z ciągłą kontrolą stanu naładowania baterii. Jest to doznanie naprawdę kojące. Niezwykle długi czas pracy na jednym ładowaniu to największa zaleta Lenovo P2. Co warto podkreślić to fakt, iż nie tylko baterią ten smartfon stoi. Jest on świetnie wykonany, ma odpowiednią wydajność i bardzo dobre oprogramowanie. Całość tworzy piorunującą mieszankę, która w dodatku jest bardzo rozsądnie wyceniona na 1599 zł.

Jeżeli macie dość biegania z ładowarką w kieszeni - Lenovo P2 jest stworzone dla Was. Szczerze polecamy!

Nasza ocena: 9/10

Zalety:
  • Bateria!
  • Bateria!!
  • Czy wspominaliśmy o baterii? Bateria!
  • Doskonały ekran SuperAMOLED
  • Solidna obudowa
  • Przemyslane i stabilne oprogramowanie
  • Świetnie działający czytnik linii papilarnych

Wady:
  • Korzystanie z 2 kart SIM wyklucza użycie dodatkowej karty pamięci SD
  • Nienajlepsza jakość zdjęć w trudniejszych warunkach oświetleniowych
  • Brak stabilizacji nagrywanego obrazu
Nowy film z video.banzaj.pl więcej »
Optoma IntelliGO-S1 - recenzja małego projektora



Wpisz kod


Aby komentować pod stałym nickiem - lub zarejestruj.
Komentarze do:
Smartfon Lenovo P2 - Prawdziwy maratończyk - nasz test
 / 
Komentarze do: Smartfon Lenovo P2 - Prawdziwy...
Bojar pisze:

Serio potrafi trzymać kilka dni na jednym ładowaniu? Pal licho całą resztę - jeżeli tak jest to wchodzę w to :)

 / 
Komentarze do: Smartfon Lenovo P2 - Prawdziwy...
Jotgie pisze:

A ma NFC? Dla mnie bardzo ważne, gdyż intensywnie korzystam z płatności zbliżeniowych. PS. Mi ta bateria starczy ledwo na dzień. Ale ja rozmawiam minimum godzinę dziennie i ze 2 godz. używam fona jako punkt dostępowy do internetu. Obecnie mam protoplastę tego fona bo NEXUSa 6 od Motoroli jeszcze wtedy, ma baterię 3400 ale do 15-tej mi nie starcza...

 / 
Komentarze do: Smartfon Lenovo P2 - Prawdziwy...
Rafal pisze:

Tak ma na pokładzie również i NFC. Przy użyciu jak mówisz myślę, że 2 dni minimum na jednym ładowaniu :)

 / 
Komentarze do: Smartfon Lenovo P2 - Prawdziwy...
Filip pisze:

Mam Lenovo P2 i potwierdzam, że czas pracy baterii bije konkurencję na głowę. Wcześniej miałem Samsunga Galaxy S6 i nie ma kompletnie porównania. Super działa skaner lini papilarnych. W Samsungu - szczególnie w modelach w których trzeba było przeciągać palcem przez przycisk nie działało to zbyt dobrze i trzeba było często po 2x to robić. W Lenovo P2 działa to genialnie i jest to lepsze umiejscowienie, niż np. w Huawei, gdzie jest skaner na pleckach pod aparatem. Lenovo P2 może nie ma jakiś niesamowitych wodotrysków ale bateria robi różnicę. Bardzo polecam szczególnie, że nie kosztuje majątku.

 / 
Komentarze do: Smartfon Lenovo P2 - Prawdziwy...
Edi pisze:

Nareszcie ktoś poszedł po rozum do głowy i zrozumiał, że czas pracy na baterii to kluczowa kwestia. Ludzie wykorzystują 30% możliwości swoich smartfonów ale 100% userów wykorzystuje baterię na maxa. Dlatego to tak ważne.Brawo.

 / 
Komentarze do: Smartfon Lenovo P2 - Prawdziwy...
ptaq pisze:

Smartfon, który daje wolność ... BUHAHAHAHAHAHAHAHA

Facebook

Newsletter

Newsletter

W dziale Lifestyle

W dziale Gry

W dziale Sport

W dziale Kultura

W dziale Biznes, Finanse, Prawo

  • Patriotyzm często kojarzy się z wywieszaniem flagi i sięganiem po barwy narodowe. Tymczasem jego...

W dziale Extreme

W dziale Motoryzacja



Do góry  //  High-Tech & Gadżety   »   Telefony   »   Smartfon Lenovo P2 - Prawdziwy maratończyk - nasz test